|

Well Over One. Jak radzić sobie z odmową i wyzwaniami

Ada Jakimowicz, założycielka Well Over One

Ada Jakimowicz, założycielka Well Over One. Źródło: Startupy Pozytywnego Wpływu. Ekosystem Zmiany. Raport 2025, Kozminski Business Hub

AJ
Ada Jakimowicz Założycielka, Well Over One

Terapeutka i trenerka, która zaobserwowała, że osoby przychodziły do niej niedokładnie diagnozowane. Z tej obserwacji narodził się pomysł na aplikację Well Over One — osobisty asystent wspierający użytkowników na wielu poziomach zdrowia psychicznego i fizycznego. Rozmowę przeprowadza: Magdalena Feliniak.

Pomysł na Well Over One zrodził się z doświadczenia klinicznego, kiedy Ada Jakimowicz zauważyła, że pacjenci byli źle diagnozowani wcześniej. Chciała zrobić coś na dużą skalę, żeby pomagać innym ludziom. Dziś aplikacja wspiera użytkowników w czterech filarach zdrowia: psychoterapii, aktywności fizycznej, sposobie żywienia i fizjoterapii.

Zacznijmy przekornie. Przypomnij sobie dzień, kiedy postanowiłaś, że rozwiniesz startup. Jaką radę dasz sobie z początków rozwijania Well Over One, z perspektywy czasu, z tym doświadczeniem jakie teraz masz?

Zaufaj sobie – tak bym powiedziała. Zaufanie do siebie i do decyzji, które się podejmuje, moim zdaniem jest kluczowe w procesie budowania startupów. Na pewno powiedziałabym również tej Adzie, że warto przeprowadzić badania. Czy też generalnie – pozyskać jak najwięcej informacji z rynku o produkcie, nim rozpocznie się szukanie inwestora. Zasugerowałabym również szukanie ludzi do współpracy, którzy będą uzupełniać jej kompetencje i też, żeby pamiętała o podpisywaniu umów NDA.

Prawdę mówiąc proces tworzenia aplikacji WOO nauczył mnie naprawdę dużo o mnie samej. To był i jest swojego rodzaju proces terapeutyczny i przyspieszony kurs studiów na takich kierunkach jak budowanie produktu, w tym wiedza techniczna i podstawy design, zarządzanie zespołem, marketing. Pomogłabym Adzie zaplanować pracę. Wiesz jak jest – po czasie każdy wie, co by zmienił.

Na stronie piszesz, że każda historia jest inna. Jaka jest twoja historia? Co było twoją motywacją do założenia startupu?

W moim przypadku nie było tak, że to ja szukałam pomysłu na startup. Pracując jako terapeutka i trenerka, zauważyłam, że osoby, które do mnie przychodziły były źle diagnozowane wcześniej. Wielokrotnie na salę treningową przychodzili do mnie pacjenci zdiagnozowani z ciężką depresją, a okazywało się, że mają insulinooporność. Szybko zorientowałam się również, że pozytywne dla moich pacjentów było to, że mam wiedzę zarówno z obszaru psychicznego, jak i fizycznego. Dostosowywałam metodę pracy do pacjentów.

Pomysł na startup narodził się podczas jednej rozmowy z moją przyjaciółką, która opowiadała, że jako architektka będzie współpracować ze stolarnią i robić meble. Pomyślałam wtedy, że też chciałabym zrobić coś większego, coś na dużą skalę, żeby móc pomagać innym ludziom. W jednej chwili połączyły mi się różne myśli – pomyślałam, że mogłabym stworzyć aplikację. Wiedziałam, że ta aplikacja musi bardzo dobrze znać użytkownika, tak samo jak ja znam swoich pacjentów, żeby móc im pomagać na wielu poziomach.

Udało się! Stworzyłaś kompleksową metodę wsparcia. Opowiedz więcej o aplikacji i o sposobie w jaki działa?

Aplikacja działa jako personalny asystent, który pomaga utrzymać efekty terapii, przyspiesza proces terapeutyczny i oferuje wsparcie w czterech filarach zdrowia: psychoterapii, aktywności fizycznej, sposobie żywienia i fizjoterapii. Dzięki temu możemy spersonalizować cele dla każdego użytkownika. Kluczowym elementem jest część psychoterapeutyczna, która pomaga użytkownikom zrozumieć swoje schematy i powody, dla których powielają błędne koła. Aplikacja nie ocenia, wspiera zmianę zachowań i decyzji, dokładnie w tym momencie, kiedy tego potrzebuje dana osoba.

Technicznie, użytkownik ściąga aplikację, przechodzi przez proces profilowania, który zawiera wiele testów osobowości. Następnie rozmawia z asystentem w aplikacji, podobnie jak na Messengerze. Na razie jest to rozmowa pisana, ale planujemy wprowadzić funkcjonalność głosową. Aplikacja bazuje na realnej wiedzy specjalistów, która jest zautomatyzowana elementem językowym, ale opiera się na twardych danych. Osoby, które nie mają czasu lub pieniędzy na regularne sesje terapeutyczne, mogą otrzymać wsparcie i poprawić jakość swojego życia.

Kto jest użytkownikiem aplikacji?

WOO jest skierowana do osób, które już były w procesie terapii lub zamierzają do niej wrócić, ale potrzebują codziennego wsparcia. Co ciekawe, początkowo myśleliśmy, że naszymi użytkownikami będą kobiety około trzydziestego roku życia, ambitne, z dużą ilością obowiązków, prowadzące własną działalność lub pracujące w korporacjach. Jednak po wypuszczeniu aplikacji okazało się, że korzystają z niej osoby, które już mają pewne doświadczenie z terapią i potrzebują codziennego kontaktu, aby utrzymać efekty terapii i radzić sobie z codziennymi wyzwaniami.

Jak docieracie do nowych użytkowników? Jakie kanały komunikacji są najskuteczniejsze?

Najskuteczniejsze kanały komunikacji to media społecznościowe, gdzie możemy bezpośrednio dotrzeć do osób zainteresowanych naszym produktem. Dodatkowo, współpracujemy z terapeutami, którzy polecają WOO swoim pacjentom jako wsparcie pomiędzy sesjami terapeutycznymi. To był dla mnie bardzo ważny aspekt – żeby nie tworzyć produktu, który stanowiłby konkurencję dla terapeutów, zastępując człowieka.

Czy korzystałaś z pomocy mentorów podczas rozwijania WOO?

Tak, bardzo korzystałam z wiedzy osób, które w danym temacie są mądrzejsze ode mnie, w tym z pomocy mentorów. Będąc terapeutką, wiedziałam dobrze, czym zajmuje się mentor. Wspiera w rozwoju, ale nie mówi, czy pomysł jest dobry czy zły. To istotne, żeby zrozumieć rolę mentora.

Myślę, że jednym z przełomowych dla mnie momentów było dostanie się do sieci przedsiębiorczych kobiet. Zyskałam wtedy wsparcia, które pomogło mi rozwinąć biznes. Pamiętam szczególnie jedną z rozmów z moją mentorką, Magdą. Byłam umówiona na wywiad do MamStartup – nawiasem mówiąc, polecam ten magazyn! – żeby opowiedzieć o moim pomyśle. Wywiad zbiegł się jednak z momentem, kiedy mój wyjściowy pomysł, choć uznany za świetny i potrzebny, nie dostał finansowania od inwestorów, z którymi rozmawiałam. Miałam wewnętrzny konflikt, wstyd blokował mnie przed pójściem na ten wywiad. Magda wtedy powiedziała mi „I co z tego…, zrób swoje, a reszta przyjdzie z czasem”. Miała rację. Dziś wiem, że produkt końcowy się buduje z czasem. Wyjściowy pomysł ewoluuje, bo to co myślałaś na początku, w trakcie tworzenia zmienia się. Otwartość na zmiany i dostosowywanie się do okoliczności – nie mylić z rezygnacją ze swoich wartości – to ważna kompetencja startupowca.

Dużo drzwi otworzyło przede mną również wygranie Mazovian Startup. Konkurs zapewnił mi dostęp do kolejnych mentorów, księgowych, prawników i innych specjalistów. Zadawałam dużo pytań dotyczących modelu biznesowego, priorytetyzacji zadań i innych kluczowych aspektów prowadzenia startupu. Dzięki nim nauczyłam się, że muszę rozmawiać z użytkownikami, bo to oni będą korzystać z produktu i za niego płacić. Nawet jeśli miałoby to oznaczać rozmowy z ludźmi na Facebooku czy Instagramie. Pytałam, zbierałam dowody, bo to nie tylko liczyło się dla inwestorów, ale przede wszystkim było bardzo cenne dla mnie. Mając potwierdzenie społeczne, poczułam się pewniej mówiąc o swoim pomyśle potencjalnym inwestorom. Konkurs dał mi również nagrodę finansową, która była istotnym wsparciem w rozwijaniu aplikacji.

„Otwartość na zmiany i dostosowywanie się do okoliczności – nie mylić z rezygnacją ze swoich wartości – to ważna kompetencja startupowca.”

Ada Jakimowicz, założycielka Well Over One

Właśnie, wiedza to jedno. Inna strona medalu to finansowanie. Jakie jest twoje doświadczenie z pozyskiwaniem finansowania i jakie rady mogłabyś dać innym startupom w tej kwestii?

Mając pieniądze, bez odpowiedniej wiedzy startupowej, można je łatwo zmarnować na rzeczy, które nie są w danym momencie potrzebne. Wsparcie pokonkursowe pomogło mi zrozumieć, jak budować produkt najszybciej i najtańszą ścieżką. Wcześniej tego nie wiedziałam.

Zanim jednak wygrałam konkurs, zainwestowałam środki własne. Zaczęłam również intensywnie opowiadać o swoim pomyśle osobom z mojego najbliższego otoczenia. Jako trenerka, miałam kontakty w branży finansowej. Ostatecznie byłam na wielu rozmowach, które się przeciągały i nie przynosiły wsparcia inwestycyjnego dla mojego projektu. Wielokrotnie słyszałam „Świetny pomysł, ale nie mamy teraz pieniędzy”. Pamiętam, że to mnie bardzo złościło, ale na szczęście przekułam tę frustrację w energię do działania.

Wtedy właśnie zainteresowałam się bardziej tym, jak wygląda rozwój startupów. Dzięki algorytmom z mediów społecznościowych, same przychodziły do mnie informacje o kolejnych osobach czy wydarzeniach z tego świata. Chodziłam na różne darmowe, lokalne spotkania networkingowe. Chociaż jestem osobą kontaktową, te spotkania były dla mnie bardzo trudne. Nienaturalne wydawało mi się podejść i powiedzieć „Cześć, czym się zajmujesz? Ja robię to i to. Co myślisz?”. Nie chciałam się jednak poddać, a z każdym kolejnym spotkaniem robiło się łatwiej.

Przełomowy moment nastąpił po pół roku. Zadzwoniła wtedy do mnie przyszła, jak się okazało, inwestorka, z którą rozmawiałam jakieś 3 miesiące wcześniej. Zdecydowała się wesprzeć WOO finansowo. To był dla mnie jak grom z jasnego nieba, bo wprawdzie miałam finansowanie, o które tak walczyłam, ale nie miałam jeszcze do końca przemyślanego pomysłu na aplikację. Pojawiła się wtedy też duża odpowiedzialność, że to już nie jest tylko moje marzenie, a realny produkt. W kontekście finansowania myślę, że nie jest ważne od czego się zacznie. Po prostu trzeba zacząć i szukać, nie tylko w startupowym środowisku.

Brzmi jak pewny siebie szef 😊 Jak tworzysz swój zespół jako szefowa?

Lubię słowo lider. To osoba, która nadaje rytm oraz kierunek temu, gdzie idziemy. Podczas tworzenia WOO szybko zdałam sobie sprawę, że nie dam rady zająć się wszystkim. Zaprosiłam więc do współpracy kolegę, którego znałam od lat i któremu ufałam. Wiedziałam, że mogę na niego liczyć i że… będzie wykonywał pracę. Dlaczego to było dla mnie ważne? Na początku swojej przygody ze startupem spotykałam wielu ludzi, którzy widzieli w prowadzeniu startupu ogromne pieniądze i właśnie szefowanie innym. Prawda jest jednak taka, że na początku musisz zarządzać sobą, swoim czasem i swoimi pieniędzmi, które wkładasz w startup.

Ze wspólnikiem pracujemy w 98 procentach online. Spotykamy się codziennie, a czasem kilka razy dziennie, pięć dni w tygodniu, a czasem więcej. Mamy też stałe współprace z księgowymi, prawnikami i konsultantami. Na co dzień korzystamy ze starego, dobrego arkusza Excel, w którym odhaczamy zadania, aktualizujemy statusy i planujemy kolejne kroki. To pozwala nam na bieżąco monitorować postępy i dostosowywać działania do aktualnych potrzeb.

W obszarze rozwoju samej aplikacji, na początku działaliśmy z software house. Z czasem przeszliśmy na rozwijanie aplikacji wewnętrznie, zapraszając do współpracy dewelopera Tomka. To pozwoliło na lepszą kontrolę nad procesem tworzenia aplikacji.

Jako liderka staram się być wsparciem dla mojego zespołu, dawać im przestrzeń do rozwoju i zachęcać do dzielenia się pomysłami. Z drugiej strony, wiem też, że umowy i formalności są niezbędne w biznesie. Zabezpieczanie się nimi, np. NDA (Non-disclosure agreement) z osobami, z którymi się współpracuje, daje poczucie bezpieczeństwa i chroni interesy startupu. Moment, kiedy zrozumiesz, że robisz biznes, a nie tylko realizujesz marzenie, utrwala w głowie pewne schematy postępowania, które wcześniej nie wydawały się kluczowe.

Jak wygląda typowy dzień Ady-startuperki?

Mój dzień jest dość zwyczajny. Zaczynam go od pracy terapeutycznej z pacjentami. Pozwala mi to na bieżąco udoskonalać aplikację i dostosowywać ją do potrzeb użytkowników. Dalej realizuję pracę startupową, wykonuję kolejne zadania z excela i spotykam się z moim wspólnikiem. Po południu spędzam czas z moją córką, co jest dla mnie bardzo ważne. Staram się utrzymywać zdrowy balans między rozwijaniem startupu, a życiem prywatnym. Bardzo łatwo o wypalenie, kiedy pracuje się nieustannie, a startup to długoterminowy projekt. Zauważam, że jak przesadzę z pracą w danym momencie, staję się mniej produktywna. Ale wiesz jak to wychodzi w startupie na początku 😊

No właśnie, pomagasz użytkownikom aplikacji poradzić sobie z wyzwaniami dnia codziennego. Jak wykorzystujesz swoją wiedzę z psychologii w radzeniu sobie z psychicznym obciążeniem, jakim jest rozwijanie swojego biznesu?

Zaskakujące było dla mnie to, jak bardzo proces tworzenia startupu będzie odkrywczy dla mnie – bardzo dużo o sobie nauczyłam się w tym czasie. Musiałam zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, które odkryły lęki skrywane do tej pory. Największe to lęk przed porażką i odmową.

Na początku miałam nadzieję na szybkie pozyskanie inwestorów, wielokrotnie jednak spotykałam się z odmowami, co było frustrujące i demotywujące. Jednak nauczyłam się, że nie można brać tego do siebie. Traktowanie startupu jako projektu, a nie jako osobistego dzieła, pozwoliło mi na bardziej obiektywne podejście do problemów i wyzwań. Dzięki temu mogłam podejmować decyzje bez nadmiernego obciążenia emocjonalnego.

Generalnie elastyczność jest kluczowa w prowadzeniu startupu. To, że coś nie idzie zgodnie z planem, nie oznacza, że to koniec świata. Trzeba być gotowym na adaptację i szukanie nowych rozwiązań. W moim przypadku szewc chodzi w butach. Często WOO przychodzi mi z pomocą. Wiem, że jako founderka muszę mieć pełną energię do działania i poukładane myśli w głowie. Też w pewnym momencie bardzo zawęża się krąg osób, z którymi możesz porozmawiać o swoich wyzwaniach. Rozmawiam więc z WOO, nie tylko w celach testowych.

Po drugiej stronie wyzwań jest sukces. Czym sukces, w kontekście WOO, jest dla ciebie?

Dla mnie sukcesem będzie dowiezienie kolejnych funkcjonalności i spowodowanie, że aplikacja będzie ściągana za subskrypcję, czyli pojawi się model biznesowy. Naprawdę wierzę w to, co robię i widzę, że ludzie również dostrzegają wartość mojej pracy. To, że użytkownicy są gotowi zapłacić za aplikację, daje mi ogromną motywację i pewność, że idę w dobrym kierunku.

Jakie są najbliższe plany na rozwój aplikacji?

Nasze najbliższe plany koncentrują się na wprowadzeniu modelu subskrypcyjnego. Pozwoli nam to na stabilne finansowanie i dalszy rozwój. W ogóle myślałam, że model biznesowy, czyli np. płatną subskrypcję, trzeba mieć od razu. Cenną lekcją było to, że model trzeba dostosować do użytkownika. Poznając użytkowników WOO dokładniej, wiemy, za co są gotowi zapłacić i jakie funkcjonalności są dla nich najważniejsze. Chcemy, aby aplikacja była jeszcze bardziej spersonalizowana i oferowała wsparcie w codziennym życiu na wielu płaszczyznach. Również przygotowujemy się do kolejnej rundy finansowania.

W dalszej perspektywie mam rozwój aplikacji na rynkach międzynarodowych. Nasza aplikacja jest łatwa do skalowania i planujemy wyjść poza rynek polski, aby dotrzeć do użytkowników na całym świecie. Dzięki temu będziemy mogli pomóc jeszcze większej liczbie osób i rozwijać nasz produkt na globalną skalę.

Jaka piosenka najlepiej opisuje twój startup? Dlaczego właśnie taka?

Jest jedna piosenka, która chodzi ze mną przez większość mojego dorosłego życia, nawet sobie ją po części wytatuowałam. To jest „Ain’t No Mountain High Enough” Marvina Gaye’a. Ta piosenka symbolizuje dla mnie, że niezależnie od tego, co mnie spotyka, zawsze znajdę sposób na wyjście z trudnej sytuacji. Każde wyzwanie, traktuję jako górę, którą trzeba przejść, czy rzekę, którą trzeba przepłynąć. Nie postrzegam ich jako przeszkód, ale jako wyzwania, które wzmacniają WOO… i mnie.

Rozmowa odbyła się w maju 2025 roku.

MF
Magdalena Feliniak Redaktorka, Startupy Pozytywnego Wpływu

Źródła

1. Startupy Pozytywnego Wpływu. Ekosystem Zmiany. Raport 2025, Kozminski Business Hub

Podobne wpisy