Tak jak na styku różnych ekosystemów powstają najbardziej bioróżnorodne środowiska, spotkanie firm rodzinnych i startupów pozytywnego wpływu stwarza przestrzeń o wyjątkowym potencjale innowacji.
Na styku różnych ekosystemów, jak kamień i gleba, brzegi jezior czy bagna graniczące z otwartymi przestrzeniami, powstają strefy przejściowe pełne interakcji między zróżnicowanymi formami życia. Te naturalne połączenia inspirują do tworzenia rozwiązań łączących zróżnicowane supermoce i podejścia. Podobną szansę dostrzegam w spotkaniu firm rodzinnych i startupów, tym bardziej tych pozytywnego wpływu. W połączeniu tradycji z nowoczesnością, struktury ze zwinnością, doświadczenia z odwagą rodzi się przestrzeń o wyjątkowym potencjale.
Obserwacja ta stała się inspiracją do analizy, kiedy współpraca firm rodzinnych i startupów ma sens dla obydwóch (i więcej) interesariuszy i jak można ją skutecznie prowadzić. Artykuł powstał w oparciu o szereg rozmów przeprowadzonych z przedstawicielami firm rodzinnych, startupów i środowiska wspierającego innowacje. Podczas spotkań rozmówcy wielokrotnie zwracali uwagę, że choć startupy i firmy rodzinne wywodzą się z różnych światów, obserwują i potwierdzają istotny potencjał takiej współpracy.
„Choć na pierwszy rzut oka mogą wydawać się to dwa różne światy – z jednej strony dojrzałe, często konserwatywne firmy rodzinne, a z drugiej młode, dynamiczne inicjatywy działające na rzecz zmiany społecznej czy środowiskowej – to właśnie ta różnorodność może być źródłem realnej innowacji.”
— Marietta Mucha, sukcesorka, ekspertka ds. innowacyjnych modeli biznesowych, Instytut Biznesu RodzinnegoGotowość na zmianę
Pytanie, do którego sięgaliśmy w pierwszej kolejności, dotyczyło gotowości organizacji na zmianę, innymi słowy, kiedy innowacja ma najlepsze warunki do tego, by przyjąć się nie tylko jako pojedynczy proces, ale jako część większego systemu. W przypadku firm rodzinnych taka otwartość najczęściej pojawia się wraz z wejściem sukcesora czy sukcesorki do biznesu. Nowe spojrzenie — nowa wrażliwość na klimat, technologię, internacjonalizację. W praktyce jednak sama osobowość młodego lidera czy liderki mogą być niewystarczające.
Monika Synoradzka z Huge Thing zwraca uwagę na dojrzałość kultury organizacyjnej z istotną rolą zaangażowanego w zmianę zarządu, uporządkowanymi procesami, kompetencjami w zakresie zarządzania projektami, otwartością na prototypowanie i testowanie, porażki, wielokrotne iterowanie rozwiązań i potrzebę dobrze zdefiniowanych wyzwań biznesowych.
Ponadto startupy, w szczególności te pozytywnego wpływu, mogą pomóc firmom rodzinnym zajrzeć dalej niż ich operacyjna codzienność. Kiedy pojawiają się wątki wartościowe dla obydwóch stron, zrozumiały język i tzw. „flow”, z czasem może zrodzić się współdzielona wizja i zaufanie, które mogą przełożyć się na wspólne działania na rzecz bardziej zrównoważonej przyszłości.
„Startupy pozytywnego wpływu mogą być katalizatorem zmiany w firmach rodzinnych, bo rozszerzają perspektywę i pomagają spojrzeć dalej niż codzienne operacje. Kluczowe jest jednak zaufanie – do ludzi, do procesu i do tego, że to, co wspólnie zbudujemy, przetrwa więcej niż jedną generację.”
— Tomasz Wróbel, sukcesor, współwłaściciel Grupy WróbelOd akcyjności do systemowego podejścia
W sercu firm rodzinnych są wartości, a to oznacza, że w sposób naturalny uwzględniają one w swoich decyzjach i dążeniach pozytywny wpływ na środowisko i społeczność. Silne więzi rodzinne niejednokrotnie przekładają się na większe zaangażowanie pracowników i lojalność klientów. Trwanie przez pokolenia i rola sukcesorów to wielokrotnie ten argument, który mówi „wejdziemy z wami we współpracę, bo wiemy, że będziecie trwać”.
Warto podkreślić, że firmy rodzinne często działają z potrzeby serca: wspierają lokalne inicjatywy, reagują na społeczne potrzeby. Jednocześnie wiele z tych działań ma charakter incydentalny. I tu również pojawia się miejsce dla startupów pozytywnego wpływu z gotowymi narzędziami, procesami, kulturą współodpowiedzialności i możliwością przejścia od rozwiązań akcyjnych do systemowych, które niejednokrotnie niosą w sobie potencjał, by wyjść z poziomu CSR czy filantropii i stać się częścią modelu biznesowego firmy.
Dla przykładu zamiast jednorazowych pożyczek – system mikropożyczek. Zamiast incydentalnego zgłaszania pomysłów – transparentny konkurs usprawnień. Zamiast jednorazowego biegu charytatywnego – program wolontariatu. Zamiast wysoko emisyjnego surowca – zrównoważona alternatywa. Właśnie na tym styku, między spontaniczną inicjatywą a potrzebą trwania i czynienia dobra, pojawia się przestrzeń dla startupów, które mogą wnieść metodę i strategię tam, gdzie do tej pory działały pojedyncze decyzje poszczególnych liderów i liderek.
„Żeby firmy rodzinne otworzyły się na innowacje z obszaru pozytywnego wpływu, muszą poczuć, że ich dotychczasowy system przestaje działać, jest zagrożony. Potrzebny jest moment uznania ryzyk płynących z pozostawienia stanu takim, jaki jest.”
— Marcin Burkietowicz, sukcesor w czwartym pokoleniu, współwłaściciel Grupy BurkietowiczWsparcie operacyjne
W rozmowie z Martą Motz-Szwajcowską, właścicielką BiBi’s i Experience Strategy Director w Full House Group, pojawił się ważny wątek – wiele startupów wyrasta z osobistych pasji i chęci stworzenia czegoś własnego. Tak było w przypadku marki Coastal, którą współtworzy. Jak wspomina:
„Wiele pomysłów startupowych rodzi się z emocji, relacji i potrzeby zaangażowania się w coś osobistego, ale bez wsparcia operacyjnego trudno przekuć je w realny biznes.”
— Marta Motz-Szwajcowska, sukcesorka, pomysłodawczyni oraz właścicielka BiBi’s, Experience Strategy Director w Full House GroupJak wskazywał prof. Bolesław Rok podczas jednego z webinarów organizowanych przez firmę rodzinną Klimas Wkręt-Met, startupy wewnątrz dużych organizacji mogą mieć większą szansę na przetrwanie niż te „zewnętrzne”. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest testowanie w bezpiecznych warunkach i przy użyciu zasobów firmy. Firmy rodzinne mają w tym kontekście szczególną przewagę — dostęp do tzw. cierpliwego kapitału, długoterminowość, relacyjność i często silne zakorzenienie wartości. Jeżeli innowacja powstaje z tego ducha, a nie jest jedynie narzędziem PR, może stać się impulsem do prawdziwej transformacji na rzecz bardziej zrównoważonych organizacji.
Podsumowując, współpraca ze startupami pozytywnego wpływu może być impulsem do zmiany kultury organizacyjnej: uczy stawiania hipotez, testowania rozwiązań, ich pilotowania, uczenia się na błędach. To nie rewolucja, lecz powolne budowanie kompetencji, szczególnie cenna w obliczu rosnącej złożoności i zmienności otoczenia.
„Firmy rodzinne mają kapitał, doświadczenie i wartości. Startupy mają szybkość i świeżość myślenia. Problem w tym, że często mówią do siebie innym językiem, firmom rodzinnym trudno jest zrozumieć i ocenić sposób funkcjonowania startupów. Kapitał wysokiego ryzyka i bezpieczeństwo słabo się miksuje, ale jeżeli partnerstwo powstanie wokół konkretnego problemu i z jasnym zakresem współpracy, mogą zdziałać bardzo dużo.”
— Michał Wojewoda, founder startupu PetsyRefleksja na zakończenie
Jak pisze Nora Bateson: „The name is not the thing named. The model is not the modeled. The language of complexity is not the complexity.” Słowa tej wybitnej badaczki, ekolożki, psycholożki i producentki, a także osobiste doświadczenia skłaniają ku refleksji, że jedną z kluczowych kompetencji w obszarze tzw. change makingu jest uważność i wrażliwość na to, by nie zanurzać się zbyt szybko w projektowanie rozwiązań dla problemów, które zostały błędnie lub zbyt powierzchownie zidentyfikowane.
W świecie startupów i firm rodzinnych często szukamy szybkich korekt do wyzwań, które są zbyt złożone, by można im było sprostać w bezpośredni sposób. I właśnie w tym miejscu zaczyna się pogłębiona rozmowa o różnorodnych systemach – rodziny, biznesu i zmiany, gdzie pojedyncza interakcja może przerodzić się z czasem w żyzną przestrzeń dla innowacji zmieniających naszą rzeczywistość na lepsze.
