Suszone świerszcze i inne owady jadalne — alternatywa białka przyszłości z nizkim wpływem na środowisko. Źródło: Startupy Pozytywnego Wpływu. Ekosystem Zmiany. Raport 2024, Kozminski Business Hub
Food Bugs to producent i dystrybutor produktów wysoko proteinowych na bazie białka z owadów jadalnych. Firma oferuje suszone świerszcze, batony proteinowe i inne produkty z owadów, dostępne między innymi w sieci Carrefour. Rozmowę przeprowadza: Natalia Kuziak.
Patryk, dlaczego akurat robaki?
Przede wszystkim, co zawsze podkreślam, nie mówimy o robakach do jedzenia, a o żywności z owadów jadalnych. Bardzo często niestety musimy prostować właśnie tę tezę, głównie ze względu na pejoratywne skojarzenia z robakami w naszym kręgu kulturowym. Staramy się zatem przy okazji naszej działalności edukować społeczeństwo i objaśniać, o co w tym wszystkim chodzi.
A wracając do początków, to są one ukorzenione w zainteresowaniach moich i mojej żony Uli, która założyła ten biznes ze mną. Zawsze obserwowaliśmy z zaciekawieniem nowe rozwiązania foodtechowe oraz trendy w żywieniu na świecie. Z mojej strony była to pasja, Ula natomiast dołożyła swój wkład naukowy, gdyż z zawodu jest dietetykiem i interesuje się technologią żywienia.
Zakładam, że pewnie mieliście okazję skosztować tego typu produktów gdzieś za granicą, pewnie Azja?
Co ciekawe i pewnie nieoczywiste, skosztowaliśmy je po raz pierwszy około 5 lat temu i było to u naszych zachodnich sąsiadów — w Niemczech, a nie — jak można by się spodziewać — w Tajlandii, czy dalekiej Azji. Trafiliśmy wówczas na batony proteinowe i burgery na bazie mąki, a w zasadzie poprawnie mówiąc 'proszku z owadów’. Co się okazało, były one naprawdę smaczne. To skłoniło nas do poszukiwania kolejnych tego typu produktów i zagłębiliśmy się w badania potencjału rynku. Zacząłem rozglądać się od strony marketingowo-biznesowej, czy jest szansa na to, aby ten produkt w ogóle miał szansę powodzenia na naszym rodzimym rynku.
I jak dalej wyglądała wasza droga do stworzenia Food Bugs?
Początkowo sprowadzaliśmy te produkty z zagranicy głównie na własny użytek, ale też dla naszych znajomych. I o dziwo spotykaliśmy się z samymi pozytywnymi opiniami. Dlatego właśnie postanowiliśmy dotrzeć do większej liczby odbiorców i tak właśnie w 2021 r. postanowiliśmy ruszyć ze sklepem internetowym, oferującym proteinowe przekąski z owadów.
A jak wyglądała kwestia sfinansowania firmy? Korzystaliście z własnych środków, czy szukaliście inwestorów?
Początki biznesu, aż do roku 2023 r., finansowaliśmy ze środków własnych. W grudniu ubiegłego roku udało nam się pozyskać finansowanie na dalszy rozwój firmy od prywatnego inwestora.
Rozumiem, że poza biznesem przemawiały za wami jeszcze inne aspekty, czy również te związane z kwestiami środowiskowymi?
Tak, zdecydowanie. Już wtedy starałem się ograniczać spożycie mięsa. W tej chwili śmiało mogę powiedzieć, że jedynym „mięsem”, jakie spożywam są właśnie owady. Jest to dla mnie istotne zarówno ze względów etycznych, jak i również środowiskowych. Warto bowiem podkreślić, że żywność oferowana przez nas, poza ogromną zawartością białka i jej wartościami odżywczymi, ma tę zaletę, że do jej produkcji zużywa się zdecydowanie mniej zasobów naturalnych. Najlepszym przykładem jest woda, której do stworzenia 1 kg białka z owadów zużywamy o 22 000 l mniej, niż w przypadku białka odzwierzęcego.
Czy poza produkcją żywności zajmujecie się również hodowlą owadów?
Nie, nie posiadamy farmy owadów przeznaczonych do spożycia i co istotne, w Polsce takowa jeszcze nie powstała. Jedyna farma istniejąca w naszym kraju, którą prowadzi firma Hipromine, nastawiona jest na hodowlę owadów do produkcji żywności dla zwierząt oraz pasz. Dlatego bazujemy na surowcach od zaufanych producentów z zagranicy, gdzie ta technologia jest dużo bardziej zaawansowana.
„Kluczowym wyzwaniem była jednak bariera kulturowa. Ze względu na nasze położenie i ogólnie negatywne skojarzenia z owadami dużo trudniej jest przekonać nie tylko Polaków ale ogólnie Europejczyków do tego typu żywności.”
— Patryk Sienkiewicz, CEO Food BugsPrzy okazji, ogromne gratulacje, od roku jesteście obecni w sieci marketów Carrefour, co uważam za ogromny sukces. Ale opowiedz, co na początku działalności było dla was największym wyzwaniem?
Kluczowym wyzwaniem była jednak bariera kulturowa. Ze względu na nasze położenie i ogólnie negatywne skojarzenia z owadami dużo trudniej jest przekonać nie tylko Polaków ale ogólnie Europejczyków do tego typu żywności. Warto zaznaczyć tu, że już 2 mld osób na świecie spożywa produkty z owadów, są to jednak kręgi kulturowo przyzwyczajone do tego typu żywności. Dlatego przede wszystkim, aby odczarować te złe skojarzenia, postawiliśmy na edukację. Współpracujemy z uniwersytetami, gdzie mamy możliwość dotarcia do młodego pokolenia, uczestniczymy w różnych eventach, wydarzeniach o tematyce zrównoważonej żywności. I w ten sposób pracujemy nad popularyzacją produktów z owadów, ale też nad budowaniem świadomości konsumenckiej.
Jak chcecie zrealizować powyższe cele?
Staramy się być widoczni w marketach. Chcemy, aby nasze produkty nie ginęły na półkach, pomiędzy innymi chipsami i groszkami w czekoladzie. Dlatego stworzyliśmy dedykowane stendy, na których zamieszczamy informacje o wartościach odżywczych, ale też prozdrowotnych. Dzięki temu, nawet jeśli klient teraz nie sięgnie po naszą zdrową przekąskę, to zaszczepimy w ten sposób w nim świadomość o istnieniu takiej alternatywy, co być może w późniejszym czasie wpłynie na jego wybór przy następnych zakupach. Dodatkowo chcielibyśmy wejść do kolejnych sieci handlowych oraz rozszerzyć naszą ofertę. Natomiast kolejnym etapem na naszej liście jest wyjście z naszymi produktami za granicę.
Jak kształtują się ceny waszych produktów?
Obecnie cena naszych produktów jest wyższa od konwencjonalnych przekąsek w marketach. Wynika to jednak z etapu, na którym obecnie znajduje się rynek tych produktów. Żeby produkt i surowiec mógł być tańszy, musi być na niego popyt, jak i również musi powstać na niego odpowiedź w postaci nowych fabryk surowców czy farm owadów w naszym kraju. Na szczęście widzimy rozwój w tym obszarze, więc zakładam, że w ciągu kilku najbliższych lat ceny tych produktów zaczną spadać.
Ostatnie już pytanie. Gdzie widzicie się za 10 lat?
To ciekawa perspektywa… Na pewno chcemy aby nasze produkty były dostępne we wszystkich marketach obok zamienników mięsa. I tu myślę, że możemy obrać perspektywę nawet 5 lat. Naszą misją jest przede wszystkim wprowadzenie na rynek nowej alternatywy białka. Nie chcemy zastępować mięsa, chcemy dać kolejne źródło białka, które obok mięsa komórkowego, zamienników roślinnych, grzybów, czy alg, będzie stanowić atrakcyjną wartość dla konsumenta.
Rozmowa odbyła się w maju 2024.
Źródła
1. Startupy Pozytywnego Wpływu. Ekosystem Zmiany. Raport 2024, Kozminski Business Hub
