|

Trzeba wioski, aby wychować dziecko. Trzeba ekosystemu, by tworzyć impakt

Kozminski Business Hub

Fot. Materiał wizualny pochodzi z raportu Startupy Pozytywnego Wpływu 2026, Kozminski Business Hub.

Istnieje afrykańskie przysłowie, które weszło do globalnego języka refleksji o edukacji i wspólnocie: „it takes a village to raise a child”.

Wychowanie dziecka nie jest zadaniem wyłącznie dla rodziców, szkoły czy najbliższego otoczenia. Jest rezultatem działania całej wspólnoty, sieci relacji, wzajemnych zobowiązań i powiązań oraz nieformalnych struktur wsparcia, które łącznie tworzą przestrzeń do bezpiecznego eksperymentowania, popełniania błędów i stopniowego dojrzewania w duchu dążenia do równowagi.

Startupy impaktowe potrzebują dokładnie tego samego rodzaju środowiska. Nie wystarczy pojedyncze działanie na zasadzie projektowej interwencji, czy grant z uczelnianego akceleratora przedsiębiorczości. Potrzebny jest żywy ekosystem wsparcia. Potrzebna jest cała „wioska”, która potrafi wspierać rozwój innowacji impaktowych na różnych etapach ich dojrzewania.

W naukach społecznych i w obszarze projektowania innowacji, dokładnie tak samo jak w procesie wychowania, „learning by failing” rozumiemy jako proces, w którym porażka może stać się zasobem wiedzy, inicjującym zmianę zachowań, struktur lub całych systemów społecznych. Może stać się nawet czymś więcej — podłożem do transformacji. Od sposobu, w jaki rozumiemy rolę tego ekosystemu oraz od tego, kto bierze odpowiedzialność za jego rozwój zależy, czy przedsiębiorczość pozytywnego wpływu w Polsce będzie nadal napędem trwałej zmiany społecznej, czy pozostanie jedynie zbiorem inspirujących, lecz odosobnionych innowacyjnych historii.

Ekosystem nie jest już tylko metaforą

Projektowanie ekosystemów to dziś modus operandi zmiany społecznej. Przez lata dominowała narracja, zgodnie z którą sukces startupu był często historią jednostki. Programy akceleracyjne wzmacniały w przekazie obraz samotnej osoby przedsiębiorczej zmieniającej świat z poziomu garażu i własnego laptopa. Tymczasem badania w obszarze przedsiębiorczości pokazują konsekwentnie, że o powodzeniu startupów decydują nie tylko indywidualne kompetencje osób założycielskich, lecz przede wszystkim jakość osadzenia, zakotwiczenia, usieciowienia i zakorzenienia w ekosystemie.

Ekosystem innowacji to sieć współzależnych aktorów, organizacji i procesów i działań, zarówno formalnych, jak i nieformalnych, które wspólnie tworzą środowisko lokalnej innowacji. Za tą definicją kryje się fundamentalne założenie: trwałych i odpowiedzialnych rozwiązań nie buduje się w izolacji. Dotyczy to szczególnie startupów impaktowych, które próbują odpowiadać na złożone problemy społeczne i środowiskowe, ignorowane dotąd przez innych.

W zrozumieniu istoty tego ekosystemowego spojrzenia pomocny może być dla nas model stworzony przez Stanford d.school, popularyzowany w kontekście projektowania innowacji społecznych (Integrative Design — Design for Social Impact). To cztery filary, które osoby projektujące innowacje impaktowe powinny ze sobą spleść, aby skutecznie odpowiadać na złożone, systemowe wyzwania.

Po pierwsze, to myślenie systemowe (systems thinking), które z perspektywy osoby projektującej przekuwamy na pytanie: w jakim ekosystemie ten problem istnieje i jakie ukryte zależności go podtrzymują? Po drugie, to projektowanie strategiczne (strategic design) — kiedy chodzi o stworzenie teorii zmiany (theory of change) i postawienie pytania: jak przekształcić pomysły i idee w realne działanie i jak zmierzyć wygenerowany wpływ społeczny?

Po trzecie, to współprojektowanie włączające z ludźmi, a nie tylko dla ludzi, unikające pogłębiania nierówności (equity design), w ramach którego odpowiadamy na pytanie: kto zyskuje, kto traci, czyj głos został pominięty i jak niwelujemy asymetrię władzy w procesie projektowym? I po czwarte, to projektowanie zorientowane na człowieka (dotychczas upowszechniane w modelu human-centered design — przez nas widziane szerzej i zaktualizowane jako humanity centered design, HCD) — obejmujące centralne podejście d.school, w ramach którego stawiamy fundamentalne pytanie: dla kogo i po co projektujemy oraz jak ta zmiana wpłynie na konkretną jednostkę?

W naszej perspektywie badawczej koncepcja HCD jest niewystarczająca, zatem postulujemy pójście krok dalej i uwzględnienie rozszerzonej już przez Dona Normana perspektywy (z klasycznego Human-Centered Design do Humanity-Centered Design). Polega to na przeniesieniu punktu ciężkości z pojedynczego (niefunkcjonującego przecież w izolacji) człowieka na projektowanie z perspektywy całego ekosystemu, gdzie priorytetem stają się długofalowe, systemowe i trwałe konsekwencje dla całej ludzkości, struktur społecznych i planety.

Startup impaktowy jest przedsięwzięciem szczególnie wymagającym

Funkcjonuje często w obszarach, gdzie efekty działań są długoterminowe. Działa czasem nawet wbrew wyjałowionej pro-wzrostowej logice, rozumiejąc, że co do zasady ludzie (i planeta!) nie potrzebują już nowych produktów i usług. Potrzebują wartości, którą innowacja może dostarczyć. W odniesieniu do generowanego wpływu społecznego warto zwrócić uwagę, że nie chodzi tylko o sam wpływ, lecz o sustain_the_ability, które rozumiemy jako zdolność do generowania i utrzymania trwałości wpływu. Zatem, tego rodzaju przedsiębiorczość impaktowa wymaga ekosystemu bardziej niż jakakolwiek inna forma działalności gospodarczej.

„Aktualne na dziś pytanie nie brzmi już: czy potrzebujesz ekosystemu? Pytanie brzmi: jaką rolę w nim odgrywasz?”

Są to pytania szczególnie wymagające dla instytucji, które przez lata funkcjonowały jako dostawcy usług, a nie partnerzy współtworzący środowisko innowacji. Dotyczy to również organizacji, które komunikują swoje zaangażowanie w rozwój startupów, lecz pozostają poza realnymi procesami projektowymi i relacjami budującymi ekosystem. Wreszcie — i tu zwracamy się do bliskiego nam środowiska edukacyjnego, badawczego i wdrożeniowego, w którym funkcjonujemy na co dzień — to samo fundamentalne pytanie powinien dziś zadać sobie uniwersytet. Zatem, jaką rolę odgrywa uczelnia w ekosystemie innowacji impaktowych? Wydaje nam się, że kluczową.

Uczelnia jako Bauhaus ekosystemu impaktu, czyli słowo o architekturze ekosystemu pozytywnych zmian

Jeszcze do niedawna środowisko akademickie funkcjonowało na obrzeżach i swoistych peryferiach ekosystemów startupowych. Uczelnie prowadziły badania w obszarze przedsiębiorczości, organizowały konferencje o innowacyjności i projektowały programy dydaktyczne poświęcone startupom — nie stając się przy tym aktywnymi uczestnikami procesów tworzenia. Dziś już rozumiemy, że kluczem dla rozwoju idei innowacyjności impaktowej jest współtworzenie. Walter Gropius, założyciel słynnej szkoły projektowania Bauhaus, zapytany w dzieciństwie o swój ulubiony kolor, odpowiedział bez wahania: „różnobarwny”.

Współtworzone przez nas ekosystemy wsparcia przedsiębiorczości impaktowej powinny być właśnie takie: wielobarwne, wielostronne i integrujące. I to właśnie z perspektywy peryferyjnej niekiedy widać najostrzej — dlatego transformacja uniwersytetu z obserwatora w centrum rozwoju myśli krytycznej o zrównoważonym i regeneratywnym rozwoju jest możliwa. Pozwala nam to redefiniować dotychczasowe paradygmaty, zarówno naukowe, jak i biznesowe (na przykład te związane z koncepcją bóg-wzrost) oraz współprojektować rozwiązania tam, gdzie są realne problemy społeczne.

„Nauka może i powinna służyć społeczeństwu. Tym szczególnym i jedynym w swoim rodzaju zasobem, który wbrew logice mnoży się, gdy się nim dzielimy, jest wiedza.”

Współczesne koncepcje ekosystemów przedsiębiorczości jednoznacznie wskazują instytucje akademickie jako pełnoprawnych uczestników systemu innowacji. Nie są one wyłącznie dostawcami usług edukacyjnych. Dysponują strategicznymi zasobami, które wpływają na jakość i odporność całego ekosystemu. Tym szczególnym i jedynym w swoim rodzaju zasobem, który (wbrew logice) mnoży się, gdy się nim dzielimy, jest wiedza. To podejście zmienia perspektywę i reguły gry.

Dojrzała i progresywna instytucja akademicka jako uczestniczka ekosystemu, rozumie swoją rolę i świadomie wykorzystuje swoje zasoby, dzieląc się nimi, tym samym je pomnażając i maksymalizując pozytywny wpływ w społeczeństwie. Tymi zasobami są m.in wiedza ekspercka, przestrzeń do eksperymentowania, sieć współpracy i wreszcie — otwartość na refleksję wykraczającą poza tu i teraz.

Na wzór dawnego Bauhausu, wierzymy w uniwersytety, w których jest nadal miejsce na zdziwienie, ciekawość, eksperymentowanie, nastawienie na ciągłą problematyzację i nieustanne poszukiwanie poczucia wspólnego celu. Takie, w których jest nastawienie na to, aby rozwijać przede wszystkim kapitał wrażliwości społecznej. Wreszcie takie, w których otwartość umysłu i uważne podejście może zaprowadzić do nowych rozwiązań.

Czy technologia może być ich dźwignią? Oczywiście, że tak. W naszym uniwersytecie zauważamy jednak przy tym, że dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji paradoksalnie przybliża nas na powrót do tego, co tak bardzo ludzkie: empatii, intuicji i relacji. Gdy troska o dobrostan planety zaczyna się od troski o dobrostan psychiczny jednostki (to jest powiązane, bo nasz dobrostan zależy od dobrostanu zamieszkiwanej przez nas planety) — regeneratywność przestaje być abstrakcją, a staje się nowym paradygmatem.

„Dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji paradoksalnie przybliża nas na powrót do tego, co tak bardzo ludzkie: empatii, intuicji i relacji.”

Niedawno inny świat doszedł do skutku

W praktyce oznacza to projektowanie konkretnych narzędzi wspierających startupy impaktowe; programów łączących warsztat naukowy z praktyką rynkową; startupowych bootcampów kończących się nie certyfikatem uczestnictwa, lecz przetestowanym prototypem; frameworków i matryc, które można wykorzystywać samodzielnie w procesie rozwoju impaktowej działalności. Oznacza to także budowanie przestrzeni, zarówno fizycznych, jak i mentalnych, w których można zadawać pytania bez obawy o utratę wiarygodności i w której jest miejsce na marzenia. Przestrzeni, gdzie odpowiedź nie wiem staje się początkiem, a nie końcem; w których nie wiem staje się punktem wyjścia do wspólnego poszukiwania rozwiązania, a najpierw refleksyjnego zdefiniowania odpowiedniego problemu projektowego.

Oznacza to konieczność budowania ekosystemu opartego nie tylko na dynamice wzrostu, lecz przede wszystkim na jakości relacji, współpracy i długoterminowym myśleniu o wpływie społecznym. Ekosystem przyspiesza proces uczenia się, ogranicza koszty błędów oraz zwiększa wiarygodność startupu poprzez jego zakorzenienie w sieci relacji i współpracy. W świetle działań wdrożeniowych, także podejmowanych w przestrzeni uniwersyteckiej (na przykład w centrach transferu wiedzy), potrzebne jest wsparcie dla projektowania kompleksowych ram dla klarownego opisywania innowacyjnej działalności zorientowanej na impakt.

W ślad za tym identyfikujemy potrzebę projektowania praktycznych narzędzi wspierających startupy w kreowaniu (impact design), definiowaniu (impact strategy), mierzeniu (impact assessment) i wreszcie utrzymaniu impaktu (sustain_the_ability). Tego typu rozwiązania mogą i powinny powstawać w ko-kreacji i ścisłej współpracy różnych aktorów ekosystemowych.

„Idea uczelni dotycząca własnej roli w ekosystemie jest istotna, ale o rzeczywistym wpływie decydują relacje, które buduje, przestrzenie, które tworzy oraz procesy, w których aktywnie współuczestniczy.”

Można posiadać rozbudowaną strategię innowacji i pozostawać biernym uczestnikiem impaktowego ekosystemu. Można również nie dysponować formalną strategią, a mimo to stać się jego kluczowym punktem węzłowym i ośrodkiem tworzenia postępowych idei i rozwiązań.

Stare schematy, nowe koncepcje

W tradycyjnej wspólnocie wychowującej dziecko, każda z osób uczestniczących odgrywa określoną rolę. Jedni przekazują doświadczenie, inni budują poczucie przynależności, jeszcze inni tworzą przestrzeń umożliwiającą eksperymentowanie i uczenie się. Ekosystem przedsiębiorczości impaktowej działa w podobny sposób. Pozostaje zatem otwarte pytanie: czy uczelnia wyższa jest dziś już częścią tej „wioski”, czy nadal obserwuje ją z zewnątrz, opisując ją wyłącznie w publikacjach naukowych i ucząc o niej podczas akademickich kursów przedsiębiorczości.

„I podobnie jak w procesie dojrzewania, tak właśnie na uniwersytetach pojawia się unikatowa okazja, aby zadawać odważne pytania, wykraczające poza utartą perspektywę. Nie tylko nieustająco towarzyszące dziecku: «dlaczego», ale też, a może przede wszystkim: «dlaczego nie» i «po co»?”

Podobne wpisy