Fot. Materiał wizualny pochodzi z raportu Startupy Pozytywnego Wpływu 2026, Kozminski Business Hub.
Zrównoważony rozwój to za mało – potrzebujemy kolejnego, bardziej ambitnego kroku w myśleniu o przyszłości.
Nauka ma służyć społeczeństwu, zatem czas porzucić język czystej teorii na rzecz swoistego performatywnego manifestu. Możemy to osiągnąć jedynie poprzez zadawanie odpowiednich pytań. Zrównoważony rozwój przez dekady stanowił horyzont ambicji środowiskowej i społecznej. Dziś coraz wyraźniej dostrzegamy, że ten horyzont jest zbyt blisko. Nie wystarczy już ograniczać szkód, trzeba aktywnie projektować systemy, które współewoluują z życiem planety. To właśnie istota myślenia regeneratywnego. I to właśnie startupy impaktowe stają się jego najodważniejszymi katalizatorami.
Paradygmat regeneratywności. A może raczej regeneracja paradygmatu?
Wydaje się, że tak zarysowana konceptualna pętla wskazuje nam mapę drogową działania. Po pierwsze – nie chodzi o radykalne przełomowe teorie, lecz o osadzenie się w konceptualnej ramie regeneratywności. Oznacza to zastąpienie starego, wyczerpującego się modelu wyprodukuj-kup-wyrzuć i uaktualnienie niewystarczającego naszym zdaniem modelu zrównoważonego, ograniczającego się do szkodzić mniej.
„Zrównoważony rozwój pyta: jak szkodzić mniej? W myśleniu regeneratywnym pytamy: jak aktywnie przywracać zdrowie i równowagę systemów, w których żyjemy?”
A to wszystko składa się na potrzebę zregenerowania samego sposobu myślenia o biznesie. Regeneracja paradygmatu oznacza powrót do korzeni – do dążenia, aby biznes służył dbałości o nasze dobro wspólne z poszanowaniem i troską najcenniejszego dobra, czyli wspólnej planety. To dążenie do stanu, w którym przedsiębrać (które przecież oznacza brać sprawy w swoje ręce i działać) oznaczałoby brać się za naprawę świata, który wspólnie zaprojektowaliśmy.
Problem w tym, że biznes nie może stać się regeneratywny korzystając ze starych (i naszym zdaniem zużytych) schematów myślowych. Warto zatem najpierw zregenerować nasz paradygmat, aby móc wspólnie zamarzyć o wdrożeniu nowego podejścia i przenieść to na grunt modeli biznesowych. To oznacza przejście od leczenia objawów systemu do uzdrawiania samego sposobu, w jaki ten system projektujemy.
Regeneratywna przyszłość w oparciu o mądrość natury
Nie startujemy od zera. Kiedy myślimy o budowaniu przyszłości, często zaczynamy od wizji, od modelu, od strategii skrojonej na miarę aktualnych potrzeb. Tymczasem warto wrócić do fundamentalnych pytań. Bill Reed, jeden z najważniejszych myślicieli w obszarze projektowania regeneratywnego, przypomina, że żyjemy w świecie pełnym systemów, które przez miliony lat doskonaliły swoje mechanizmy adaptacji, współpracy i regeneracji. To ekosystemy naturalne. Nie startujemy zatem od zera. Startujemy od bogatego dziedzictwa.
Ekosystemy – zarówno naturalne, jak i społeczne – posiadają wbudowane mechanizmy odporności i samoodnawiania. Gleba regeneruje się po pożarze, wspólnoty odbudowują więzi po kryzysach, rzeki, jeśli dać im przestrzeń, wracają do równowagi. Pytanie, które Reed stawia przed nami brzmi nie: „jak zbudować coś nowego?”, lecz: „jak włączyć się w procesy, które już działają i wzmocnić ich potencjał?”.
„Regeneracyjny rozwój zachęca nas do projektowania systemów ludzkich, które współewoluują z systemami ekologicznymi, generując wzajemne korzyści i zwiększając ekspresję życia i odporność.”
— Bill ReedWarto zauważyć, że ta sama logika może obowiązywać w projektowaniu instytucji (uczelnie, organizacje publiczne i firmy), które traktują siebie jako systemy uczące się. Możliwe, że to właśnie tu, w uniwersytetach – żywych ekosystemach współpracy opartych o wymianę wiedzy, w sposób naturalny zbliżymy się do modelu regeneratywnego. Z humanistyczno-społecznej perspektywy uniwersyteckiej widać najwyraźniej, że wszystko wokół nas pozostaje ze sobą w relacji i jest współzależne. Powstanie swoistego manifestu o regeneratywnym podejściu w innowacjach impaktowych to nasza uniwersytecka odpowiedź na wyzwania zarysowanego w ten sposób współczesnego świata. Świata, w którym innowacje mogą i powinny być wyrazem troski o dobro wspólne oraz manifestacją poszanowania współzależności i wzajemnych powiązań człowieka i natury.
Wszystko zaczyna się od idei. Nie bójmy się zmian w myśleniu
Paradoks obecnego modelu zarządzania polega na tym, że presja na wyniki kwartalne i jednoczesny apel o myślenie w skali generacji współistnieją w tej samej strategii. Wydają się niemożliwe do pogodzenia. A jednak właśnie w tym napięciu kryje się jeden z kluczowych zasobów transformacji.
Myślenie „tu i teraz” to uważność na kontekst, na to, co dzieje się w społeczności, w ekosystemie, w relacjach. To wrażliwość operacyjna, bez której żaden startup nie przetrwa pierwszych miesięcy. Myślenie krótkoterminowe odgrywa zatem swoją istotną rolę: mobilizuje zasoby i nadaje priorytet. Problemem nie jest jego istnienie, lecz dominacja nad perspektywą długookresową.
Regeneratywne podejście do innowacji proponuje tu dwutorowość myślenia: działaj tu i teraz z pełną uważnością, jednocześnie zadając sobie pytanie, jaki ślad ta decyzja pozostawi za dekadę. Nie chodzi o to, by paraliżować działanie zbyt długim namysłem nad odległą przyszłością, lecz by wykorzystać krótkoterminową energię w służbę długoterminowej wizji. W takim ujęciu realizacja Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDGs) jako ramowe narzędzie wymaga od nas łączenia bieżącej aktywności z systemową zmianą.
Słowo „innowacja” stało się pojemnym pojęciem-zbiornikiem, do którego dokładamy wszystkie nowe rozwiązania: nową funkcjonalność w aplikacji, nowy wariant produktu, zmianę w interfejsie użytkownika. To jednak wciąż innowacje inkrementalne, udoskonalające istniejące rozwiązania, nie kwestionujące fundamentów dotychczasowego działania. Innowacja przełomowa – w rozumieniu Claytona Christensena, ale i w duchu Reed’a – to zmiana, która redefiniuje pytanie. Nie „jak zrobić to lepiej?”, lecz „czy w ogóle powinniśmy to robić w ten sposób?”
Zrównoważony rozwój koncentruje się na minimalizowaniu szkód i efektywniejszym wykorzystaniu zasobów. To ważne i niezbędne, ale niewystarczające, gdy mierzymy się z kryzysem klimatycznym, utratą bioróżnorodności czy kryzysami społecznymi, które wymagają nie utrzymania status quo, lecz aktywnej odbudowy. Papanek, pionier etycznego designu, zwraca uwagę, że to ślepy zaułek. A Ezio Manzini, teoretyk projektowania dla innowacji społecznych, przenosi wręcz ciężar dyskusji ze wskaźników na tkankę społeczną i nasze codzienne praktyki. Manzini argumentuje, że kryzys ekologiczny jest bezpośrednim skutkiem kryzysu więzi międzyludzkich. Zrównoważenie nie wydarzy się zatem bez regeneracji relacji.
Szukamy odpowiedzi. Tylko zapomnieliśmy pytania
„Startupy impaktowe zmieniają naszą wyobraźnię. Pokazują, że inny sposób prowadzenia biznesu jest możliwy, a zysk i sens nie muszą być w konflikcie; innowacja może służyć odnowie, a nie tylko wzrostowi.”
Startupy impaktowe nie zastąpią polityk publicznych, ale mogą przyspieszać zmiany, które bez nich trwałyby dekady. Mechanizm jest wielowymiarowy. Po pierwsze, startupy impaktowe demonstrują wykonalność. Proof of concept ma ogromną siłę sprawczą w ekosystemie innowacji. Po drugie, startupy impaktowe tworzą nową wiedzę. Działają niczym rozproszone laboratoria, testujące rozwiązania w warunkach rzeczywistych, często w nieoczywistych kontekstach. Wiedza, którą generują, zasila politykę publiczną, strategie ESG i akademickie rozumienie pojęcia transformacji. Po trzecie, i to najtrudniej mierzalne, ale być może najważniejsze, startupy impaktowe zmieniają naszą wyobraźnię. Pokazują, że inny sposób prowadzenia biznesu jest możliwy, a zysk i sens nie muszą być w konflikcie; innowacja może służyć odnowie, a nie tylko wzrostowi.
Proponowane podejście regeneratywne nie jest utopią. Jest zaproszeniem do zadawania trudniejszych pytań. Startupy impaktowe, które przyjmują to zaproszenie, przestają być jedynie firmami rozwiązującymi problemy. Stają się uczestnikami procesu, w którym jako ludzie uczymy się współpracować z planetą, a nie przeciwko niej. Problemy społeczne nie występują przecież w próżni – są splątane i uwikłane w sieć zależności. Bez myślenia systemowego startupy tworzą rozwiązania liniowe, które lecząc jeden objaw, wywołują skutki uboczne w innym miejscu. Na tym zasadza się myślenie systemowe.
Co więcej, Otl Aicher już dekadę temu ostrzegał, że „z naszego świata znika zrozumienie przyczyny i skutku, projektu i jego rezultatu. Ulatniają się wszystkie powody i cele, wszystkie zależności i relacje”. Droga do regeneratywnej przyszłości nie zaczyna się zatem od nowej technologii, ani od kolejnej rundy finansowania. Zaczyna się od myślenia systemowego i zadawania właściwych pytań. Czy to, co buduję, przywraca czy degraduje? Czy wzmacnia zdrowe relacje, czy jedynie sprawnie zarządza ich dysfunkcją? Czy eksplorując, nadmiernie nie eksploatuję? Czy projektuję dla ekosystemu, czy przeciw niemu?
Regeneratywność, zakorzeniona w odpowiedzialności społecznej Papanka i społecznej wrażliwości Manziniego, to w szerszym ujęciu przejście od pytania „Jak przetrwać?” do pytania „Jak sprawić, by biosfera i ludzkie społeczności mogły na nowo rozkwitać dzięki innowacyjnym rozwiązaniom startupów impaktowych?”. Pytanie o rozkwitanie to jednocześnie odwołanie do uznanej w psychologii pozytywnej koncepcji troski o stan optymalnego dobrostanu, wykraczającego poza tradycyjne rozumienie szczęścia (Seligman). W regeneratywnym paradygmacie podkreślamy zatem wyraźnie, że nie ma dobrostanu człowieka bez dobrostanu planety, którą zamieszkuje. Nasze zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne jest nierozerwalnie połączone ze środowiskiem, w którym żyjemy.
To pytania, które zbyt rzadko zadajemy dziś w kontekście zrównoważonego rozwoju.
Dobro wspólne tworzy się wspólnie
„Mając intuicję, że dobro wspólne tworzy się wspólnie, ekosystemowe spojrzenie stanowić może dla nas wszystkich zaproszenie do wspólnego namysłu i do wspólnego działania na rzecz świata, który warto budować.”
Transformacja oznacza współtworzenie. Regeneratywna innowacja nie jest działaniem wyizolowanym, jednorazowym, interwencją. Jest efektem wspólnotowego działania, opartego na dążeniu do uwzględniania i integrowania różnych perspektyw oraz czerpania z potencjału różnorodności jako zasobu i swoistego tworzywa. Spoiwem jest tu wzajemne społeczne zaufanie. Idzie zatem o współtworzenie ruchu, w którym zmiana traktowana jest jako ciągły proces uczenia się. Regeneratywne podejście to zatem otwarta przestrzeń wymiany wiedzy i doświadczenia. To nurt w świetle którego poszukujemy narzędzi, które otwierają drzwi do świadomego, zrównoważonego, w pełni partycypacyjnego i uniwersalnego projektowania rozwiązań.
Do czego to nas doprowadzi? Tego jeszcze nie wiemy, ale mając intuicję, że dobro wspólne tworzy się wspólnie, to ekosystemowe spojrzenie stanowić może dla nas wszystkich zaproszenie do wspólnego namysłu.
Impact w pigułce
Środowisko: tekst wzywa do przejścia od minimalizowania szkód do aktywnego projektowania systemów, które współewoluują z życiem planety, powołując się na regeneratywne mechanizmy naturalnych ekosystemów.
Społeczeństwo: autorki podkreślają, za Manzinim, że kryzys ekologiczny jest bezpośrednim skutkiem kryzysu więzi międzyludzkich, i że zrównoważenie nie wydarzy się bez regeneracji relacji społecznych i wzajemnego zaufania.
Zarządzanie: tekst proponuje traktowanie instytucji, uczelni, organizacji publicznych i firm jako systemów uczących się, zdolnych do regeneracji własnego paradygmatu myślowego, a nie tylko wdrażania kolejnych wskaźników.
